Od ula do miodu. Od palców do ust. Od ust do plastra. Zaklej usta, mówią głosy i tak nie masz nic do powiedzenia. Lepiej byś przyniosła puste słoje , mówią, przynajmniej na coś się przydasz . Schodząc do piwnicy łapiesz obraz miodnej rzeki przechowywanej w pamięci pokoleń. Nic nie powstrzyma rzeki od płynięcia w dół, wiesz to z doświadczenia kobiet mieszkających w ulu. Co zrobić, chcesz zapytać kogoś, kogo nie ma. Zresztą i tak nie możesz mówić. Odpowiedź przychodzi z wnętrza, z samego środka kłębu. Chwyć się resztek sił, zawołaj szuwary, niech staną się dla Twoich wyobrażeń łóżkiem na jedną noc. Pochyl się nad swoim pszczelim losem, tańcz na szybie, niech kwiaty przybiegną na pomoc, niech Cię otulą skrzydłami płatków. Popatrz, już lepiej: złota fala ciepła zalewa rynek, płynie ulicami nieznanych ci miast, znika w wąskich uliczkach. Wszystko co do Ciebie dociera można zamknąć w dźwięku poruszonych skrzydeł. W małym sklepiku za fontanną sprzedajesz kwiaty z ...
Snow didn't melt thoroughly. I need the crust of ice to feel myself present inside, and safe. I'm looking at the lake. It's small - - a polar bear compared to the size of Antarctica. I feel sorry for the bear, that its land is coming to an end. The climate of my heart is right for seals. They swim, and afterwards they come to the shore of my hands. I wash them in the daylight of my eyes. The sea of dark claims their eyes. Their pelts, my skin - we all begin in one heart. I start to feel. I am that polar bear that should be left alone There is no snow. I'm terrified. The lake opens its mouth. I scream with all my might. The body of water swallows , I'm pushed down its throat. The inner climate of this corridor is warm and soft. The bear opens its ey...