Od ula do miodu. Od palców do ust. Od ust do plastra. Zaklej usta, mówią głosy i tak nie masz nic do powiedzenia. Lepiej byś przyniosła puste słoje , mówią, przynajmniej na coś się przydasz . Schodząc do piwnicy łapiesz obraz miodnej rzeki przechowywanej w pamięci pokoleń. Nic nie powstrzyma rzeki od płynięcia w dół, wiesz to z doświadczenia kobiet mieszkających w ulu. Co zrobić, chcesz zapytać kogoś, kogo nie ma. Zresztą i tak nie możesz mówić. Odpowiedź przychodzi z wnętrza, z samego środka kłębu. Chwyć się resztek sił, zawołaj szuwary, niech staną się dla Twoich wyobrażeń łóżkiem na jedną noc. Pochyl się nad swoim pszczelim losem, tańcz na szybie, niech kwiaty przybiegną na pomoc, niech Cię otulą skrzydłami płatków. Popatrz, już lepiej: złota fala ciepła zalewa rynek, płynie ulicami nieznanych ci miast, znika w wąskich uliczkach. Wszystko co do Ciebie dociera można zamknąć w dźwięku poruszonych skrzydeł. W małym sklepiku za fontanną sprzedajesz kwiaty z ...