Od ula do miodu. Od palców
do ust. Od ust do plastra.
Zaklej usta, mówią głosy
i tak nie masz nic
Zaklej usta, mówią głosy
i tak nie masz nic
do powiedzenia. Lepiej byś
przyniosła puste słoje, mówią,
przynajmniej na coś się przydasz.
Schodząc do piwnicy łapiesz
obraz miodnej rzeki
przechowywanej
w pamięci pokoleń.
przechowywanej
w pamięci pokoleń.
Nic nie powstrzyma rzeki od płynięcia
w dół, wiesz to z doświadczenia
kobiet mieszkających
w ulu. Co zrobić, chcesz zapytać kogoś,
kogo nie ma. Zresztą i tak
nie możesz mówić. Odpowiedź
przychodzi z wnętrza, z samego
środka
kłębu.
środka
kłębu.
Chwyć się
resztek sił, zawołaj
szuwary, niech staną się
dla Twoich wyobrażeń
łóżkiem na jedną noc.
Pochyl się
nad swoim pszczelim losem,
tańcz na szybie, niech
kwiaty
przybiegną
na pomoc, niech Cię otulą
skrzydłami płatków.
Popatrz, już lepiej: złota fala ciepła
zalewa rynek, płynie
ulicami nieznanych ci miast, znika
w wąskich uliczkach.
Wszystko co do Ciebie dociera
można zamknąć
w dźwięku
poruszonych skrzydeł.
W małym sklepiku za fontanną
sprzedajesz kwiaty
z wyobraźni,
zapalasz świece z żółtego wosku,
tkasz obrus, splatasz
tęsknotę z melancholią.
zapalasz świece z żółtego wosku,
tkasz obrus, splatasz
tęsknotę z melancholią.
Inne pszczoły wiedzą,
jak Cię znaleźć. Przylatują
o różnych porach
nocy i dni.
Częstujesz je herbatą, od której
chce się śpiewać. Tamte głosy
milkną
na zawsze.
Komentarze
Prześlij komentarz